joombig banner rotation images

Menu


Boisko na tartaku, niepewny wynik, piłkarze w strojach od „Sassa do lasa”, zasady gry ustalane w trakcie starcia – tak z przymrużeniem oka przedstawić można to, od czego 90 lat temu rozpoczęła się bełchatowska przygoda z futbolem. Historii bełchatowskiej piłki poświęcono czerwcową galę jubileuszową.

 

W 1927 r. bracia Miętkiewiczowie zdobyli pompowaną powietrzem skórzaną piłkę i od tego momentu grano wszędzie, gdzie się dało. Amatorskie boiska wyrastały jak grzyby po deszczu: na Kozinach, Lipach, Binkowie, Czaplińcu, Targowicy i w Politanicach.


W latach 1929-1939 w mieście funkcjonowało kilka drużyn: Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Robotniczy Klub Sportowy „Skra”, żydowskie kluby „Nordia” i „Hapoel” oraz „Jutrznia” i „Gwiazda”, które z czasem połączył się w jeden Żydowski Klub Sportowy. W lokalnej grupie C grały także „Strzelec” i ewangelicka Concordia. Zwycięzca wewnętrznego rankingu walczył następnie o wejście do grupy B.


Pierwszy oficjalny mecz w Bełchatowie rozegrano 26 maja 1929 r. na terenie dawnego tartaku, który mieścił się między al. Kaczkowskich (dziś 1 Maja) i ul. Kwiatową.

straz 2a4 maja obchodziliśmy święto strażaków. To oni każdego dnia walczą z ogniem, wodą i innymi zagrożeniami, a robią to Bogu na chwałę, ludziom na ratunek. Zawsze byli i nadal są wszędzie tam, gdzie człowiekowi dzieje się krzywda. Na swój strażacki etos pracowali od lat, także tu, w Bełchatowie, gdzie służą nieprzerwanie od 118 lat.

 

Pod koniec XIX w. bełchatowianie, obawiając się, że w wyniku pożarów stracą swoje domostwa i tkalnie, wystosowali do gubernatora piotrkowskiego pismo w sprawie utworzenia Stowarzyszenia Ogniowego. Argumenty były jak najbardziej zasadne. Wciąż żywa była pamięć o pożarze z 1842 r., który strawił prawie pół miasta. Proces legalizacji bełchatowskich ochotników zakończył się w sierpniu 1901 r.


Z budową remizy na Starym Rynku trzeba było czekać do 1905 r. Włodzimierz Rodziewicz, ks. Leon Zaremba z pastorem Edwardem Fiedler, Albert Hellwig, Jan Kempfi – to oni m.in. wystarali się o to, by w Bełchatowie powstała Straż Ogniowa - pierwsza w mieście i druga w powiecie. Poświęcenie kamienia węgielnego pod „nowo budującą się szopę strażacką i dom ludowy”, nastąpiło 4 lipca 1906 r., a już 18 listopada remizę przekazano do użytku. W ceglanym, nieotynkowanym, dwupiętrowym budynku ze spadzistym dachem były trzy wjazdy garażowe i sala widowiskowa. 20-metrową wieżę dobudowano w 1935 r.

 

Przez kilka dekad Jubilatka była ulubionym miejscem spotkań bełchatowianBył rok 1960, od 15 lat na bełchatowskim rynku króluje Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Zgoda”. W jej ramach w październiku przy Pabianickiej 8 otworzono pierwszą restaurację z prawdziwego zdarzenia. Już nie trzeba było jeździć do Łodzi czy Piotrkowa, by zaznać nieco gastronomicznej kultury.

 
Jak mówią mieszkańcy, jesienią 1960 r. rozpoczęła się w Bełchatowie era Jubilatki. Przekraczając próg nowo wybudowanej siedziby PSS, wchodziło się niejako do innego świata: kawiarnia - na wprost, restauracja - w prawo. Długi hol, szatnia, ogromne lustra i wahadłowe drzwi – taki obraz utkwił w pamięci wielu bełchatowian.

 
Jedzenie? Pyzy z mięsem, śledź, wątróbka, flaczki. Były też tradycyjne obiady: pomidorówka, ziemniaki z mielonym czy schabowym. – Ale najlepszy był bigos. Nie zapomnę tego smaku – wspomina Lucjan, który do Bełchatowa przyjechał za pracą na początku lat 70. Do tego herbata, oczywiście w szklance bez ucha. Jak ją przenieść – to pytanie zawsze go nurtowało.

 

Wysoki, czerwony komin był charakterystycznym elementem każdej cegielni Dziś w Bełchatowie nie ma już wysokiego, czerwonego komina, widocznego niegdyś z każdego, nawet najbardziej odległego punktu miasta. Zniknął ponad 20 lat temu wraz z domiechowicką cegielnią.

 

Tę ważną dla rozwijającego się miasta cegielnię naukowcy nazwali reliktem okresu lokacyjnego (1737-1870). W XIX i XX w. zapotrzebowanie na materiał budulcowy stale rosło, a dolina Rakówki ze względu na występujące tu złoża gliny okazała się doskonałym miejscem.

 

Kiedy dokładnie powstała cegielnia, nie wiemy, ale na pewno funkcjonowała już w połowie XIX w. Jej obecność odnotował kartograf pracujący nad Topograficzną Kartą Królestwa Polskiego (1830-1843). Później, w 1936 r., wspomniał o niej w opisie miasta burmistrz Kazimierz Miętkiewicz.

 

W latach 60. kierownikiem cegielni został Eugeniusz Cyranowski. Funkcję tę pełnił przez kolejne 30 lat, do końca jej funkcjonowania. W pierwszej połowie lat 90. cegielnia przeszła w ręce prywatnego przedsiębiorcy, a niedługo po tym zniknęła z miejskiej przestrzeni.

 

Banderoza istniała do momentu rozpoczęcia prac przy najstarszym w mieście rondzie O nieistniejącej już karczmie przy ulicy Lipowej w Bełchatowie krążą legendy. Nie wszyscy tam bywali, ale wszyscy o niej wiedzieli. Banderoza, Mordownia i Na Kircholu to trzy nazwy knajpy, do której ponoć na koniach wjeżdżano. Zniknęła kilkadziesiąt lat temu, ale mieszkańcy wciąż o niej pamiętają.


Jedna ze starszych karczm w powojennym Bełchatowie mieściła się przy ul. Lipowej. Kiedy powstała – tego dokładnie nie wiemy. Jedno jest jednak pewne – w latach 60. i 70. często odwiedzali ją zarówno miejscowi, jak i przyjezdni. Jej koniec zbiegł się z budową pierwszego w mieście ronda, a było to na początku lat 80.


Ciekawe, że wyrazu banderoza nie odnotowują słowniki języka polskiego, ale na ogół kojarzy się ono z knajpą, która nie cieszy się dobrą sławą. Być może zapożyczono ją z popularnego w latach 60. westernu „Bonanza”, którego akcja często rozgrywała się na typowym dla Dzikiego Zachodu ranczu, zwanym Ponderosą. A jaka była bełchatowska Banderoza?


Przekraczając progi tego parterowego budynku ze spadzistym dachem i niewielkimi oknami z drewnianymi okiennicami, wchodziło się do innego świata. - Po całym dniu roboty kierownik zabrał nas do knajpy, w której mieliśmy coś zjeść. Od drzwi uderzała fala gęstego, ciężkiego dymu. Było ciemno, mroczno i ciasno. Naprzeciw wejścia rozciągał się średniej długości bufet, a za nim stała znużona kobieta. Zamówiłem to, co było, czyli kotlet mielony z chlebem. Niestety nie doniosłem go do stolika – opowiada jeden z bełchatowian, który dodaje, że takiej knajpy to i Bareja by się nie powstydził.

Początek listopada to czas zadumy i refleksji nad mijającym życiem.

 

Początek listopada to dla wielu z nas czas szczególny. Na krótko przed dniem Wszystkich Świętych warto się zatrzymać i wspomnieć tych, którzy już odeszli. W minionym roku pożegnaliśmy niezwykłych bełchatowian: Mariana Sobutkowskiego i Franciszka Zochniaka.

 

Dwaj Honorowi Obywatele Miasta Bełchatowa - choć działali na zupełnie różnych polach, to łączyło ich jedno: wielka miłość do wspólnej małej ojczyzny oraz gotowość do pracy na rzecz lokalnej społeczności. Takich ludzi jak trener Sobutkowski i porucznik Zochniak nigdy się nie zapomina. Żegnaliśmy ich ze smutkiem i żalem, ale też z wiarą, że to, co po sobie zostawili, nie zostanie zaprzepaszczone.

http://www.belchatow.pl/images/2018/sierpien/fotka_www.jpg

Tłem ich wielkiej miłości była wojna. On poszedł na nią jako ochotnik, ona jako sanitariuszka. Tak trzeba było. 15 sierpnia, w rocznicę Bitwy Warszawskiej, historię Nelly I Stefana Hellwigów znów przypomną sobie bełchatowianie.

 

Stefan przyszedł na świat w 1897 roku jako syn Alberta i Bronisławy z domu Janusz. Wykształcony, obyty w świecie przemysłowiec z Bełchatowa często odwiedzał w Warszawie brata Bronisława. Podczas jednej z wizyt poznał młodszą o 8 lat nauczycielkę rysunków Anielę Marię z Piętków, którą zdrobniale nazywano Nelly. Pierwsze spotkanie było jak rażenie piorunem. Od początku bez pamięci zakochani w sobie.

 

Gdy nadszedł sierpień 1920 roku, a wraz z nim niepokojące wieści ze stolicy, młodzi małżonkowie przebywali w bełchatowskim dworze. Przyjechali krótko przed Bitwą Warszawską. Planowali rozpocząć wspólne życie. Niestety, małżeństwo nie trwało długo.

 

 

Edward Kaczkowski, właściciel Bełchatowa, gdy ocknął się rano w powstańczym obozie, nie wszystko pamiętał, ale jego spotkanie z kapitanem Józef Oxińskim było niewątpliwie pamiętne. Ten drugi wspominał później, że był to jedyny przypadek pomocy polskiego szlachcica dla insurekcyjnego dzieła, jakiego doświadczył w całej swojej powstańczej działalności.

 

W pamiętnym na zawsze roku 1863, w dzisiejszym powiecie bełchatowskim, miało miejsce kilka godnych uwagi epizodów powstańczych. Jednym z nich było spotkanie właściciela Bełchatowa Edwarda Kaczkowskiego z dowódcą insurekcyjnej „partii”, kapitanem Józef Oxińskim. Jego opowieść pochodzi ze wspomnień, wydanych w 1939 roku:

Józef PiłsudskiPo śmierci Józefa Piłsudskiego miejscy radni zdecydowali, że sto złotych przeznaczonych zostanie na... kopiec, a dzisiejszy Plac Wolności nosić będzie jego imię. 9 lat wcześniej rada nadała marszałkowi honorowe obywatelstwo.

 

W powszechnej świadomości historycznej marszałek Józef Piłsudski jawi się nie tylko jako romantyczny marzyciel i genialny strateg, ale także jako uosobienie ducha Polski. Czyny, a jeszcze bardziej legenda marszałka, którą sam świadomie współtworzył i która przydała mu królewskiej niemal godności, ciągle zachowują swoją niezwykłą żywotność, a w kręgu oddziaływania tego fenomenu pozostaje także Bełchatów.

 

Prezentujemy dwa obrazki z przedwojennej historii miasta, które pokazują jak ważne miejsce zajął Józef Piłsudski w sferze symboli, wybranych przez bełchatowską wspólnotę samorządową jako własne i tym samym decydujących o jej tożsamości.

 

12 czerwca 1926 r. w sali bełchatowskiego magistratu, który miał wówczas swoją siedzibę przy Nowym Rynku (dzisiejszy Plac Wolności), odbyło się kolejne posiedzenie Rady Miejskiej. Porządek dzienny, zaproponowany przez przewodniczącego obradom wiceburmistrza Konstantego Miętkiewicza, wyglądał całkiem zwyczajnie: dotyczył bieżących spraw miasta i jego zarządu. Mimo to obecni doskonale pojmowali, że od czasu ostatniej sesji rady, która odbyła się 20 kwietnia owego pamiętnego roku, zmieniło się bardzo wiele.

 

Wyrazicielem tych nastrojów został radny Czesław Huzar z PPS, który – zanim jeszcze rozpoczęto realizację przewidzianego programu – nawiązał do wydarzeń ogólnopaństwowych. Miał oczywiście na myśli udany zamach stanu, przeprowadzony przez Piłsudskiego i wierne mu oddziały wojskowe. Opisawszy „w dłuższem przemówieniu” zasługi marszałka, Huzar zgłosił projekt uchwały o przyznanie mu honorowego obywatelstwa miasta Bełchatowa.

 

Najstarszą częścią współczesnego Bełchatowa są Grocholice -  od 1977 roku w granicach administracyjnych miasta. Ich istnienie źródła pisane notują już w XII  wieku. Od najdawniejszych czasów należały one do rozległych dóbr arcybiskupa gnieźnieńskiego. W 1420 roku Grocholice otrzymały prawo magdeburskie, a w 65 lat później zostały podniesione do godności miasta, na mocy przywileju wydanego przez Kazimierza Jagiellończyka. Prawa miejskie utraciły w roku 1870.

 

Początki historii osady Bełchatów sięgają XIV wieku. Wówczas, jak podają źródła, tereny na których powstało dzisiejsze miasto z częścią ziemi wieluńskiej i sieradzkiej otrzymał założyciel i pierwszy właściciel osady Bełchat herbu Topór.  W wyniku dziedziczenia, w XVI wieku właścicielami miasta została rodzina Kowalewskich herbu Prus III. W pierwszym ćwierćwieczu XVIII wieku dobra bełchatowskie przeszły w posiadanie Rychłowskich herbu Nałęcz. Osada rozwijała się dzięki dogodnemu położeniu, krzyżującym się traktom z Piotrkowa do Wielunia i z Łasku do Kamieńska. Ówczesni gospodarze Bełchatowa podjęli starania w kierunku podniesienia go do rangi miasta. Zwieńczone zostały one przywilejem uzyskanym od króla Augusta III Sasa w I połowie XVIII wieku.

Stary Bełchatów1 stycznia 1925 r. Bełchatów, po 55 latach przerwy spowodowanej degradacją do rangi osady, ponownie stanął w zaszczytnym rzędzie miast. Decyzja władz odrodzonej Rzeczypospolitej była niewątpliwie jednym z wielkich historycznych awansów Bełchatowa, pieczętującego się „rajskim” herbem z Adamem i Ewą. Przypadająca właśnie 90. rocznica tamtego przełomowego wydarzenia skłania do chwili zadumy nad przeszłymi losami i tożsamością bełchatowskiej wspólnoty.

 

Choć pierwsze wzmianki o Bełchatowie, pochodzą już z końca XIV w., to jednak dopiero w pierwszej połowie wieku XVIII, wraz z uzyskaniem dokumentu lokacyjnego od króla Augusta III z saskiej dynastii Wettynów, zaczyna się jego historia jako miasta, początkowo pozostającego prywatną własnością rodziny Rychłowskich a następnie rodziny Kaczkowskich. Status ten, pomimo poważnych zmian politycznych i upadku dumnej niegdyś Rzeczypospolitej, utrzymał Bełchatów od czasów staropolskich aż po lata sześćdziesiąte XIX w. Czyli do chwili, gdy władze rosyjskiego imperium carów postanowiły zlikwidować resztki autonomii marionetkowego Królestwa Polskiego a jego mieszkańców włączyć do grona wiernych, rosyjskojęzycznych poddanych rezydującego w Petersburgu samodzierżcy.

 


Miasto Bełchatów

ul. Kościuszki 1, 97-400 Bełchatów; tel: +48 447335116, +48 447335115; email: um@belchatow.pl
www.belchatow.pl
Wydawca: Urząd Miasta Bełchatowa, ul. Kościuszki 1, 97-400 Bełchatów
Kontakt do redakcji: a.duda@um.belchatow.pl
Zespół redakcyjny: Aleksandra Duda - Andrzejewska, Anna Przydryga, Piotr Kurzydlak, Tomasz Kałużyński, Kinga Zawodzińska - Bukowiec
 

Wszystkie prawa zastrzeżone - belchatow.pl 2019