joombig banner rotation images

Menu

Dawid Gwożdzik mimo niepełnosprawności zdobywa kolejne górskie szczytyDawid Gwożdzik, mimo niepełnosprawności, zdobywa kolejne górskie szczyty

 

To będzie jego drugie podejście do Breithorn. 30-letni niewidomy bełchatowianin, Dawid Gwoździk, 12 sierpnia podejmie próbę zdobycia jednego z europejskich czterotysięczników. Jak sam mówi, chce pokazać, że niepełnosprawność nie jest powodem do rezygnacji nawet z najbardziej śmiałych marzeń i wyzwań, ale także pomóc chorej na czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce dwuletniej Marcysi.


Pracuje jako masażysta, a w wolnych chwilach gra na gitarze, trenuje karate, jeździ na motocyklu (oczywiście jako pasażer) i codziennie stawia przed sobą kolejne wyzwania. - Lubię pokazywać, że nie jestem żadnym biednym niewidomym, tylko normalnym człowiekiem. Kwestia tylko odpowiedniego podejścia. Każdy z nas może dużo zrobić, ale czasem wygodniej jest po prostu usiąść i narzekać. Wyznaję zasadę, że wszystkie bariery i hamulce siedzą w naszych głowach – mówi Dawid Gwoździk, który w poniedziałek, 12 sierpnia podejmie drugą próbę wejścia na alpejski Breithorn.


Kilkanaście lat temu w życiu 30-letniego bełchatowianina pojawiła się jeszcze jedna pasja. W 2003 roku pojechał z rodzicami w Tatry i, jak sam mówi, od razu poczuł, że to jest to. – To były raczej takie turystyczne wyprawy, wędrówki po szlakach – Gubałówka, Nosal, Kasprowych Wierch. Prawdziwy Kasprowy Wierch poznałem jednak dopiero w tym roku. Nie szliśmy żadnym wytyczonym szlakiem, nachylenie pod samym szczytem było niemal tak duże jak w Alpach, śnieg do połowy uda, minus 18 stopni i silny wiatr. Od samego początku zachłysnąłem się tym, że mogę zdobywać szczyty, że stawiam sobie cel i go osiągam. Wiadomo, z czasem te cele stawiałem sobie coraz wyższe, śmielsze – tłumaczy Dawid. - Teraz mój cel to Breithorn, liczący 4 164 m n.p.m. To jeden z łatwiejszych czterotysięczników, co nie zmienia faktu, że czterotysięczniki ogólnie nie są łatwe. Chodzi głównie o wysokość, jest tam niższe ciśnienie, rzadkie powietrze i silne promieniowanie. Do tego dochodzi nachylenie, duża stromizna, na plecach kilkunastokilogramowy plecak i wąskie ścieżki, po zsunięciu z których można wpaść w bardzo głęboki śnieg – dodaje alpinista.


Wspinaczka będzie także dużym wyzwaniem dla towarzyszy Dawida - przewodnika, który musi bardzo dokładnie opisywać trasę, i osoby asekurującej. Cała trójka będzie połączona liną, między śmiałkami zachowane będą pięciometrowe odstępy. – Chodzi o to, żeby w razie jakiejś wywrotki nie zranić siebie nawzajem rakami czy czekanami, które są niezbędne, kiedy wejdziemy już na wysokość lodowca – tłumaczy Dawid Gwoździk. W górę najpierw idzie przewodnik, potem ja a na końcu osoba asekurująca, podczas schodzenia kolejność jest odwrotna.


Do wyprawy, która rozpocznie się już za kilka dni, Dawid przygotowywał się przez cały rok, ale najbardziej intensywna była faza przedstartowa, czyli około 6 ostatnich tygodni. Treningi bełchatowianinowi rozpisał Karol Hennig – trener himalaistów Zimowej Narodowej Wyprawy na K2. – Wszyscy mamy do siebie ogromne zaufanie, bo na tym to właśnie polega. Mamy do pokonania nie tylko szczyt, ale także samych siebie. Nigdy nie wiadomo, jak organizm zareaguje na taką wysokość, może polecieć krew z nosa, mogą być zawroty głowy i wtedy trzeba będzie wracać. Tego chyba się boję najbardziej – mówi bełchatowianin i dodaje, że w zeszłym roku całkiem nieźle znosił takie ekstremalne dla organizmu warunki i ma więc nadzieję, że tym razem będzie podobnie.


Wyprawa będzie trwała osiem dni. Ze względu na potrzebną aklimatyzację, śmiałkowie początkowo chcą wchodzić dziennie około pół kilometra w górę. Atak szczytowy planują na piątek, 16 sierpnia. - Ustaliłem z moim przewodnikiem, że jeśli wejdziemy na ten szczyt, to wchodzimy na wszystkie czterotysięczniki po kolei. Fajnie byłoby wejść, tym bardziej, że idę nie tylko dla siebie, ale także dla chorego dziecka. Jeśli mi się uda, będzie to bardziej nagłośnione, a co za tym idzie, także większa szansa na pomoc dla dzielnej Marcysi – tłumaczy Dawid Gwoździk.


Dziewczynka w listopadzie skończyła 2 latka. Urodziła się w 32 tygodniu ciąży w ciąży bliźniaczej. Jej siostra niestety zmarła, a sama Marcysia cierpi na czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę i małogłowie. Wymaga całodobowej opieki i rehabilitacji do końca życia. - W Alpy zabiorę ze sobą baner, na którym będą dane dotyczące tego, jak Marcjannie można pomóc. Na szczycie zrobię z nim zdjęcia. Może znajdą się osoby, które zwrócą na to uwagę i przekażą choć niewielkie kwoty na leczenie dziewczynki. Musimy spróbować - zaznacza bełchatowianin.


Patronat honorowy nad wyprawą objęła prezydent Bełchatowa Mariola Czechowska, która jednocześnie wsparła niewidomego alpinistę finansowo.

 

AP

fot./arch. prywatne

Niewidomemu Dawidowi Gwoździkowi towarzyszyć będzie przewodnik oraz osoba asekurującaNiewidomemu Dawidowi Gwoździkowi towarzyszyć będzie przewodnik oraz osoba asekurująca

 

Wyprawę Dawida patronatm honorowym objęła prezydent Mariola CzechowskaWyprawę Dawida patronatm honorowym objęła prezydent Mariola Czechowska

Aktualności

 

 


Miasto Bełchatów

ul. Kościuszki 1, 97-400 Bełchatów; tel: +48 447335116, +48 447335115; email: um@belchatow.pl
www.belchatow.pl
Wydawca: Urząd Miasta Bełchatowa, ul. Kościuszki 1, 97-400 Bełchatów
Kontakt do redakcji: a.duda@um.belchatow.pl
Zespół redakcyjny: Aleksandra Duda - Andrzejewska, Anna Przydryga, Piotr Kurzydlak, Tomasz Kałużyński, Kinga Zawodzińska - Bukowiec
 

Wszystkie prawa zastrzeżone - belchatow.pl 2019